Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Szanowny Użytkowniku,
Zanim klikniesz 'Przejdź do serwisu', prosimy o przeczytanie tej informacji.
Zgodnie z art. 13 ust. 1 ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r. (RODO), informujemy, iż Państwa dane osobowe zawarte w plikach cookies są przetwarzane w celu i zakresie niezbędnym do udostępniania niektórych funkcjonalności serwisu. W przypadku braku zgody na takie przetwarzanie prosimy o zmianę ustawień w stosowanej przez Państwa przeglądarce internetowej.
Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest GO-MEDIA, z siedzibą ul. Stanisława Betleja 12 lok 10, 35-303 Rzeszów, VAT-ID: PL792-209-42-66.
Podanie danych jest dobrowolne ale niezbędne w celu świadczenia spersonalizowanej reklamy oraz dostępu do niektórych funkcjonalności serwisu.
Posiada Pani/Pan prawo dostępu do treści swoich danych i ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania, prawo do przenoszenia danych, prawo do cofnięcia zgody w dowolnym momencie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania, wszelkie wnioski dotyczące wskazanych powyżej praw prosimy kierować na adres email: gomedia@interia.pl.
dane mogą być udostępniane przez Administratora podmiotom: Netsprint S.A., Google LLC, Stroer Digital Operations sp. z o.o., w celu prowadzenia spersonalizowanej reklamy oraz dostępu do niektórych funkcjonalności serwisu.
podane dane będą przetwarzane na podstawie zgody tj. art. 6 ust. 1 pkt i zgodnie z treścią ogólnego rozporządzenia o ochronie danych.
dane osobowe będą przechowywane do czasu cofnięcia zgody.
ma Pan/Pani prawo wniesienia skargi do GIODO gdy uzna Pani/Pan, iż przetwarzanie danych osobowych Pani/Pana dotyczących narusza przepisy ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r.
klikmapa.pl
Oko za oko
 Blog  Menu

Inne blogi, na których się pojawiam:
- nadine-rosier,
- manga-to-lubie,
- bipolar-disorder.


Oko za oko

Pairing: Sariel x Sunday.
Kolejna część: 28.02.2009r


Oko za oko

Sunday piekł ciasteczka i podśpiewywał tylko sobie znaną piosenkę. Carmen wyszła na zakupy z całą mało normalną grupką i powiedziała mu wcześniej, że wpadną tu, gdy skończą, więc postanowił zrobić dla nich coś smacznego. Właśnie dosypywał do miski mąkę i nucił refren, gdy tuż za plecami usłyszał zimny głos:
- Mmm... Ciekawy utworek. Nawet pasuje do ciebie Słodziaku. - o framugę drzwi opierał się Sariel i z nonszalanckim uśmiechem przyglądała się chłopakowi.
- Co ty tu robisz? - Sunday odwrócił się i z furią spoglądał na demona.
- Słyszałem, że całe to zajście z przerośniętym komarem, nie było pomysłem Carmen, tylko twoim. - podszedł do niego powoli i przyparł do szafki.
- Tak. Mój pomysł. I co z tego? - chłopak sięgnął dłonią do tyłu i zacisnął palce na rękojeści noża.
- U nas wyznaje się pewną zasadę. - demon nieco się odsunął i poprawił okulary - Na Ziemi mówi się na to "oko za oko, ząb za ząb". Kojarzysz? - chłopak kiwnął głową i nagle rzucił się na Sariela z nożem. Machnął nim kilkakrotnie, rozcinając policzek demona, z którego momentalnie polała się krew.
- Wiesz, że bolało? - Sariel dotknął opuszkami palców kilku głębokich ran. Wyszeptał zaklęcie i rozcięcia dość powoli zaczęły się goić.
- Miało boleć. - Sunday prychnął. W dłoni wciąż ściskał nóż.
- Cóż... Chciałem być miły, ale skoro tak stawiasz sprawę... - westchnął - Czym by cię tu potraktować? - uważnie przyglądał się chłopakowi, który ostatnio zmienił kolor włosów z blond na czarny. Niespodziewanie pstryknął palcami, a nóż zmienił się w bukiecik róż. Chłopak nieco zdezorientował się przez to i zaskoczony wypuścił go z rąk. W tym momencie demon klasnął w dłonie, złapał go w pasie i obaj rozpłynęli się w powietrzu. Wszystko wydarzyło się, nim kwiaty opadły na podłogę i znów stały się zakrwawionym nożem.

***

Rosier przechadzał się sam po centrum handlowym. Carmen i Nadine zgubiły mu się jakiś czas temu w wypożyczalni filmów, a Shirin zniknął gdzieś w ekskluzywnym butiku. On sam zatrzymał się przy kwiaciarni i przyglądał się różnego rodzaju bukietom. Starał się wybrać najładniejszy, taki, który spodobałby się Sunday'owi, ale było tego trochę za dużo, przez co był dość zdezorientowany. Na bukiecie zależało mu bardzo, ponieważ w jakiś sposób chciał udobruchać chłopaka, który wciąż był na niego zły za zabawę w szpiega. Szeroko się uśmiechnął, gdy zobaczył śliczną wiązankę z żółtych róż. Już chciał po nią sięgnąć, gdy nagle targnęło nim dziwne, złowieszcze przeczucie. Na chwilę cofnął dłoń i zabawnie zmarszczył brwi. Zmierzwił swoje krótkie włosy i zignorował to, co wcześniej się stało, po czym kupił bukiet.

***

Dwie czarnowłose postacie pojawiły się w mrocznej komnacie, która zapewne znajdowała się w lochach posiadłości Sariela.
- Gdzie my do jasnej cholery jesteśmy? - Sunday wyrwał się z uścisku i odszedł od demona na kilka kroków do tyłu. Chciał odsunąć się jeszcze dalej, ale uniemożliwiła mu to ściana, z którą się zderzył.
- Rosier zwykł to nazywać piwnicą, ale są to lochy. Żeby uściślić: lochy pod moim dworem. Aktualnie znajdujemy się w sali tortur. - na jego słowa dookoła zapaliło się kilkanaście świec, które oświetliły całe pomieszczenie. W różnych jego miejscach Sunday mógł zauważyć groźnie błyszczące urządzenia, o których przeznaczeniu wolał nie wiedzieć. Po chwili rzuciło mu się w oczy duże łóżko, stojące na środku komnaty. Niezbyt pasowało do wystroju sali tortur, ale po dłuższych oględzinach można było zauważyć, że nie służyło do odpoczynku, świadczyły o tym łańcuchy zakończone kajdanami, które swobodnie zwisały z ram łóżka.
- Dobra, i co masz zamiar ze mną zrobić? Torturować?
- Cóż... Zapewne byłoby ciekawie, ale... Nie. - Sariel przysiadł na okazałym meblu i pogładził czarną pościel - Masz zamiar tak stać? - uważnie spojrzał na chłopaka.
- Nie widzę tu ani jednego krzesła, a nie mam zamiaru zbliżać się do jakiegoś psychopatycznego demona. Wystarczy mi, że muszę mieszkać z wampirem. - Sunday nadal stał w tym samym miejscu, ale teraz już swobodnie opierał się o chłodną ścianę.
- Czy mam cię zmusić, żebyś tu przyszedł? - Sariel westchnął i pokręcił głową - Co ja się z tobą mam. - chłopak jedynie się szeroko uśmiechnął i zignorował go, znów nucąc swoją piosenkę. Demon wstał i podszedł do niego. Chwycił go za rękę i lekko pociągnął. Sunday oczywiście stawiał opór. Sariel zaczynał się irytować, więc szarpnął go gwałtownie. Chłopak nieco się zachwiał, ale utrzymał równowagę. Gdy demon złapał go w pasie, chwycił się łańcuchów przymocowanych do ściany i starał nie puszczać. Szarpali się przez dłuższą chwilę, aż w końcu palce Sunday'a ześlizgnęły się z metalu i obaj, w dość szybkim tempie i raczej nieskoordynowanym ruchem, znaleźli się na łóżku. Sariel leżał na plecach, mocno obejmując w pasie Sunday'a, który trochę przestraszonym wzrokiem wpatrywał się w sufit. Po chwili uspokoił nerwy i znów zaczął się wyrywać. Na wiele mu się to nie zdało, gdyż demon szybko zmienił pozycję i chłopak leżał pod nim, z rękami wyciągniętymi nad głowę i przytrzymywanymi w nadgarstkach. Na nieszczęście dla Sariela, nogi chłopaka miały trochę swobody, i gdy ten zaczął się wiercić, kilkakrotnie kopnął go w brzuch. Demon głośno jęknął i opadł na Sunday'a bez tchu, przygniatając go i uniemożliwiając mu jakikolwiek ruch.
- Złaź ze mnie... - udało mu się wydyszeć - Jesteś ciężki. - starał się go z siebie zwalić, ale nie wychodziło mu to. Demon w końcu głośno odetchnął i poruszył się.
- Ten kretyn nigdy nie mówił, że taki waleczny jesteś. Najpierw machasz nożem, później wierzgasz nogami. Co to ma być?
- Samoobrona przeciwko gwałcicielom? - chłopak odpowiedział ze słodkim i niewinnym uśmiechem na twarzy.
- Wiesz, jakoś mi to do ciebie nie pasuje. Taka, hm... brutalność. - Sariel podniósł się i chwilowo siedział tylko na biodrach Sunday'a.
- Och, nie pasuje? A co pasuje twoim zdaniem? Mam zmienić fryzurę tak, jak ty zrobiłeś to Rosierowi? - prychnął i przekręcił się, aby znaleźć sobie wygodniejszą pozycję.
- Nie, nie... Chociaż uważam, że w jasnych włosach było ci lepiej. No, ale nie o tym. Pytałeś, co do ciebie pasuje? Proszę bardzo. To. - skupił się i zamknął oczy. Klasnął w dłonie i zaczął wypowiadać dość długą i skomplikowaną formułkę zaklęcia. Skończył, gdy na jego czole pojawiły się pierwsze kropelki potu. Jego magia stała na bardzo wysokim poziomie, ale, jak każdy demon, miał problemy z używaniem jej w Drugim Wymiarze. Mimo to jakoś udało mu się doprowadzić zaklęcie do końca. - I jak? - spytał chłopaka, który przyglądał się temu, co działo się dookoła.
A działo się wiele. Wystrój komnaty powoli zmieniał kształt. Ściany odsuwały się coraz dalej i dalej, aż w końcu znikły z pola widzenia. Sufit także rozpłynął się, pozostawiając po sobie błękitne niebo z kilkoma białymi chmurkami. Różnorodne maszyny do tortur także wyparowały, w ich miejscu pojawiły się różnego rodzaju kwitnące krzewy, a dookoła nich rozciągała się kwiecista łąka. Sunday przyglądał się wszystkiemu z szeroko otwartymi oczami. Nie zwracał już nawet uwagi na obecność niebezpiecznego demona, który dziś zachowywał się co najmniej dziwnie.
- Łaaa... Jak tu ładnie. - wesoło się uśmiechnął. Sariel zaś cicho westchnął i otarł pot z czoła. Następnie pochylił się i pocałował chłopaka w usta. Początkowo dość mocno, ale z chwili na chwilę robił to coraz delikatniej.

***

Cała czwórka siedziała w kawiarence, w centrum handlowym. W planach mieli odwiedzenie jeszcze wielu sklepów, ale byli już trochę zmęczeni i musieli chwilę odpocząć. Dziewczyny jadły lody i z ożywieniem komentowały wygląd spotkanych dziś osobników płci męskiej, Shirin rozglądał się za jakąś smakowitą ofiarą, zaś Rosier przyglądał się swojemu bukietowi i z uśmiechem na twarzy sączył mrożoną kawę.
- Ej, a tak właściwie, to co to za roślinki, co? - Nadine odstawiła pusty pucharek i spojrzała na kwiaty.
- A jak myślisz, po co mi bukiet z żółtych różyczek? - demon spojrzał na nią i niepewnie się uśmiechnął.
- Dla Sariela? - wampir wtrącił się do rozmowy i ujął kwiaty w dłoń. Przez chwilę się im przyglądał, po czym dodał - Hm... Nawet ładne. I kolorem będą pasować mu do oczu. - roześmiał się, przez co Rosier spojrzał na niego jak na kompletnego kretyna, ale darował sobie jakiekolwiek docinki, jedynie rzucił krótkie:
- Oddaj. - i zabrał mu bukiet.

***

Sunday najpierw nie do końca wiedział, co się dzieje, ale szybko zaczął się buntować i wyrywać. Dopiero, gdy Sariel zaczął zmniejszać siłę pocałunku, zaczął się uspokajać i z chęcią przyjmować pieszczotę. Demon był o wiele mniej cierpliwy, niż Rosier, dlatego od razu zaczął rozgarniać fałdy tunik, którą chłopak miał na sobie. Z uśmiechem satysfakcji oderwał się od ust chłopaka, gdy dłonią mógł dotknąć jego, nagiego już, uda. Sunday wzdrygnął się, ponieważ przyzwyczaił się do zimnego dotyku, jaki serwował mu Rosier, a Sariel był ciepły. Demon sunął dłonią w górę, aby móc zacisnąć długie palce na męskości chłopaka. Gdy już to zrobił, znów zaczął go całować, czym zdusił też jego jęk. Druga dłoń Sariela wędrowała coraz wyżej, aby zatrzymać się przy sutkach. Pieścił je przez pewien czas, aż mu się to znudziło. Wtedy przerwał pocałunek i, za pomocą magii, rozebrał chłopaka do końca. Pozbył się także swojego odzienia. Powoli sunął ustami po jego ciele, zaczynając od brody, przez szyję, obojczyki, klatkę piersiową i brzuch, w końcu zastępując pracę dłoni ustami i językiem. Wolnymi palcami zaczął szukać wejścia Sunday'a, aby wsunąć w niego najpierw jeden, a później kolejne palce. Za każdym razem powodował tym cichy krzyk, którym jednak nie za bardzo się przejmował. Gdy chłopak w końcu doszedł w jego ustach, demon podniósł się i wysunął z niego swoje palce. Pocałował go, a gdy to robił wszedł w niego. Sunday głośno jęknął wprost w jego usta, w oczach pojawiło mu się kilka łez. Sariel nie zwrócił na nie uwagi i od razu zaczął się poruszać, powodując kolejne jęki. Trwali w tej pozycji, dopóki chłopak nie doszedł kolejny raz. Wtedy demon wyszedł z niego, odwrócił go na brzuch i ponownie znalazł się w nim. Tym razem całował kark, plecy i ramiona chłopaka, który wręcz wił się pod nim.
- Wcale ci dużo nie trzeba. - demon zaśmiał się, gdy poczuł, jak mięśnie Sunday'a spinają się po raz kolejny, aby po chwili z ulgą się rozluźnić.
- Za to ty, widzę, jesteś nienasycony.
- Ależ oczywiście. - Sariel wciąż poruszał się w nim oraz pieścił go dłońmi i językiem. Gdy chłopak dochodził już czwarty raz, wtedy i demon ulżył sobie, wypełniając go swoim nasieniem - No chyba ci wystarczy, co? - wyszeptał mu do ucha, gdy chłopak opadł bez sił na pościel. Sunday jedynie kiwnął głową i przymknął oczy. Chwilę później słodko drzemał.

***

Rosier nerwowo obracał bukiet w dłoniach. Właśnie stali pod drzwiami mieszkania Carmen, a dziewczyna szukała w torebce klucza. Gdy go znalazła, uśmiechnęła się z tryumfem i pierwsza wpakowała do środka.
- Suuuundaaaay! Wróciliśmy! - weszła do salonu, gdzie oczekiwała zastać chłopaka z tacą ciasteczek i herbatą. Jakie było jej zdziwienie, gdy go tam nie znalazła. Pomyślała, że może jest w kuchni i dokańcza swoje wypieki, ale coś jej nie pasowało. Nie czuła przecież zapachu ciastek, a chłopak nawet nie odpowiedział na jej przywitanie. Szybkim krokiem skierowała się do kuchni, aby zobaczyć porozstawiane naczynia i składniki na ciasto. Rozejrzała się po pomieszczeniu i zauważyła leżący na podłodze nóż. Z paniką w oczach podeszła do niego i podniosła go. Cała zbladła, gdy zobaczyła na nim krew. Wybiegła z kuchni, dziko wrzeszcząc niezrozumiałe dla reszty słowa. Shirin wykazał nieco opanowania i złapał ją, przekazując Nadine, która szeptała jej do ucha uspokajające słowa i gładziła po głowie, mocno tuląc do siebie. Kiwnęła głową Rosierowi, żeby poszedł za wampirem do kuchni. Ten opierał się o stół i obracał nóż w dłoni, obwąchując go. Demon zaś stanął obok niego, zamknął oczy i skupił się. Po chwili obaj, równocześnie wypowiedzieli:
- Sariel...
Obaj także zdziwili się, w jaki sposób drugi zorientował się, kto tu wcześniej był.
- Krew. To jego krew. Mogę wyczuć ten słodki, smakowity zapach. - wampir zmrużył oczy i uśmiechnął się.
- Ja wyczułem ślad jego magii. Używał jej tu trochę. Chyba dawno, bo jego magia zawsze długo unosi się w powietrzu. Zajmij się dziewczynami, a ja porozmawiam sobie z Sarielem. - zacisnął pięści, przez co zniszczył bukiet, o który tak do tej pory dbał. Odrzucił połamane kwiaty na stół, klasnął w dłonie, wypowiedział zaklęcie i zniknął w chmurze dymu o zapachu siarki.
- Taa... Twoją magię też czuć. - Shirin spojrzał na obłoczek, po czym wyszedł do pokoju.

***

- Cholera jasna! - Rosier wrzasnął na cały głos, gdy pojawił się w Drugim Wymiarze - Zawsze ta sama, pieprzona łąka. - zaczął biec w kierunku miasta. Gdy dotarł do zabudowań nie zwolnił ani na chwilę, potrącał inne demony i kierował się w stronę posiadłości Sariela. Cały czas rzucał pod nosem różne przekleństwa. Nareszcie znalazł się przy jego dworze. Nie czekał, aż ktokolwiek łaskawie otworzy mu bramę, lecz od razu przeskoczył płot i przebiegł dziedziniec. Zaczął łomotać w drzwi, a gdy te się uchyliły, bezczelnie wepchnął się do środka. Służka Sariela starała się go zatrzymać, ale nie była w stanie. Biegła za nim, powtarzając:
- Paniczu Rosier! Pan Sariel jest zajęty! Ma gościa!
- Dobrze wiem, jakiego gościa! I niech go lepiej dobrze traktuje, bo będzie miał kłopoty! - wrzasnął na kobietę, która aż zatrzymała się. Demon znalazł się w salonie i na widok, który ujrzał z wrażenia sam aż stanął i szeroko otworzył usta oraz oczy. Na fotelu siedział Sariel i czytał książkę, popijając herbatę i zagryzając ją ciasteczkami. Na podłodze usadowił się Sunday i, opierając głowę na kolanach demona, przyglądał się drobnemu, żółtemu kwiatkowi, który obracał w dłoni. Wyraźnie się uśmiechał. Rosierowi nie pozostało już nic innego, jak tylko podejść do ściany i zacząć walić w nią głową.

Nadine-sama 12/02/2009 19:39:43 [Powrót] Komentuj


Kocham cię, za to że piszesz.
Do zobaczenia za dwa tygodnie...
Noody 14/02/2009 23:32:33
| brak www IP: 85.89.183.208

Świetny blog ^^
Naaaaorawde ;))
Blondyn Sexoholik 13/02/2009 22:42:10
| http://sexoholik.blog4u.pl IP: zalogowany

Aż mi trochę żal Rosiera, uważam, że Sunday do niego pasuje ; ) Czekam na 28 lutego jak na szpilkach, ponieważ kocham twój styl pisania, i jakby nie było, Yaoi *.*
Pozdrawiam ; )
Lizz-chan 13/02/2009 19:12:49
| http://lizz-chan.blog4u.pl IP: zalogowany


imaginary-yaoi
234109

Dodaj do Ulubionych



Kontakt do mnie:
nadine1991@op.pl


Ksiega Gości

Archiwum
2015
Styczeń
2012
Grudzień
Marzec
Luty
2011
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Kwiecień
2010
Październik
Wrzesień
Sierpień
Czerwiec
Styczeń
2009
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2008
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień


Changes:
01. Czerwona wstążka i nienawiść
02. Nuda
03. Summertime
04. Drugi Wymiar
05. Sami w domu
06. Zapłata
07. Desperacja może być zgubna
08. Krew jak czekolada
09. Szpieg doskonały
10. Oko za oko
11. Zamiast psychologa
12. Pojedynek
13. Odrobina słodyczy
14. Urodzinowe niespodzianki
15. Garść wspomnień, czyli dawno temu w Drugim Wymiarze
16. Nienawiść
17. "...love is not a victory march..."
18. Dwa zgorzkniałe "skurwysyńskie wyjątki"
19. Cafe song
20. Ti amo
21. Liga Niezwykłych Dżentelmenów
22. Pęknięcia i dziury
23. Przy fortepianie
24. Uważaj na kobietę w czerwieni i tajemniczego mężczyznę
25. Gorące źródła
26. Zesłani
27. Kuma to Kitsune / Inu to Usagi / Ookami to Neko

Millenium love:
01. Spotkanie
02. Wspomnienia I
03. Wspomnienia II
04. Nowy początek

Fanfiki:
01. Distance (Axel x Demyx/Axel x Roxas; Kingdom Hearts
02. My december (Kurogane x Fay; Tsubasa Reservoir Chronicle)
03. Obietnica (Doumeki x Watanuki; xxxHOLiC)
04. Uwierzyć w... (Kyoya x Tamaki; Ouran High School Host Club)
05. Requiem (Suzaku x Lelouch; Code Geass)
06. Quincy archer hates you (Kurosaki x Ishida; Bleach)
07. Mała rzecz, a cieszy (Yamamoto x Gokudera; Katekyo Hitman Reborn)
08. Gwiazdy
09. Eternally (Riff x Cain; Count Cain)
10. One night stand (Isogai x Hiroto; Challengers/Koisuru Boukun)
11. It's raining, man (Gray x Natsu; Fairy Tail)
12. Being oneself (Koizumi x Kyon; The Disappearance of Haruhi Suzumiya)
13. Just the beginning (Satou x Souma; Working)

Durarara:
01. Ikebukuro night (Shizuo x Izaya)
02. Tramwaj (Shizuo x Izaya)
03.
Thin line (Shizuo x Izaya) Part I / Part II / Part III / Part IV / Part V / Part VI
04.
Lovers & Liars (Tsugaru/Shizuo x Izaya) Part I / Part II
05.
Full House (Shizuo x Izaya, Tsugaru x Psyche, Delic x Hibiya, Tsukishima x Hachimenroppi) Possessions & Slaves / Hidden sides
06. Papieros (Shizuo x Izaya)


Linki
Śmiechawka - forum dla ludzi, którzy lubią się śmiać


Ulubieni





©blog4u.pl