Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Szanowny Użytkowniku,
Zanim klikniesz 'Przejdź do serwisu', prosimy o przeczytanie tej informacji.
Zgodnie z art. 13 ust. 1 ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r. (RODO), informujemy, iż Państwa dane osobowe zawarte w plikach cookies są przetwarzane w celu i zakresie niezbędnym do udostępniania niektórych funkcjonalności serwisu. W przypadku braku zgody na takie przetwarzanie prosimy o zmianę ustawień w stosowanej przez Państwa przeglądarce internetowej.
Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest GO-MEDIA, z siedzibą ul. Stanisława Betleja 12 lok 10, 35-303 Rzeszów, VAT-ID: PL792-209-42-66.
Podanie danych jest dobrowolne ale niezbędne w celu świadczenia spersonalizowanej reklamy oraz dostępu do niektórych funkcjonalności serwisu.
Posiada Pani/Pan prawo dostępu do treści swoich danych i ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania, prawo do przenoszenia danych, prawo do cofnięcia zgody w dowolnym momencie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania, wszelkie wnioski dotyczące wskazanych powyżej praw prosimy kierować na adres email: gomedia@interia.pl.
dane mogą być udostępniane przez Administratora podmiotom: Netsprint S.A., Google LLC, Stroer Digital Operations sp. z o.o., w celu prowadzenia spersonalizowanej reklamy oraz dostępu do niektórych funkcjonalności serwisu.
podane dane będą przetwarzane na podstawie zgody tj. art. 6 ust. 1 pkt i zgodnie z treścią ogólnego rozporządzenia o ochronie danych.
dane osobowe będą przechowywane do czasu cofnięcia zgody.
ma Pan/Pani prawo wniesienia skargi do GIODO gdy uzna Pani/Pan, iż przetwarzanie danych osobowych Pani/Pana dotyczących narusza przepisy ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r.
klikmapa.pl
Drugi Wymiar
 Blog  Menu

Inne blogi, na których się pojawiam:
- nadine-rosier,
- manga-to-lubie,
- bipolar-disorder.


Drugi Wymiar

Pairing: Rosier x Sunday
Kolejna część: 25.10.2008r


Drugi Wymiar

- On jest okropny! – Carmen wrzeszczała ile sił w płucach – Słyszycie, co on wygaduje?!
- Taa… Za mądre to nie jest. – Nadine zrobiła raczej mało przyjazną minę – Nie wiedziałam, że on może być aż tak wredny.
- Jak ja mu do dupy nakopię, to przez tydzień nie usiądzie! – wygrażała Carmen.
- Ale co ja takiego powiedziałem? Przecież to prawda, że ta twoja sukienka jest okropna! – Sunday starał się tłumaczyć.
- Mogłeś to powiedzieć inaczej, a nie w ten sposób! – oczy dziewczyny zaczęły robić się niebezpiecznie wilgotne – Naprawdę! Tak nakopię ci do dupy, że przez MIESIĄC nie usiądziesz.
- Mam lepszy pomysł. – wtrącił się Rosier – To będzie dla niego świetna kara. - jego oczy zabłyszczały złowieszczo – Nie tylko nie usiądzie przez długi czas, ale będzie wystarczająco bolesne podczas zadawania kary, a i ja będę miał z tego dużo przyjemności. – demon pstryknął palcami, wypowiadając odpowiednie zaklęcie, i w pomieszczeniu zgasło światło. W ciemności widać było jedynie jego fiołkowe oczy. Powtórzył czynność i w powietrzu zawisło kilka zapalonych świec. Pokój wyglądał złowieszczo.
- Rosier… Co tu się dziej? – Sunday był przestraszony.
- Nic, zupełnie nic. Byłeś niegrzeczny, teraz trzeba cię ukarać. – demon zaśmiał się.
Carmen rozglądała się po pomieszczeniu. Była pełna podziwu dla białowłosego, że z taką łatwością posługiwał się magią, co go na dodatek wcale nie męczyło. Jej Sunday miał z tym raczej problemy, czasem nawet najprostsze zaklęcie mogło pozbawić go wszystkich sił. Nadine zaś z zainteresowaniem przyglądała się poczynaniom swojego demona.
- I co, chcesz go teraz ostro zerżnąć? Przelecieć tak, żeby zapamiętał do końca życia? Zgwałcić? – powiedziała z szyderczym uśmiechem.
- Czasami mam wrażenie, że czytasz mi w myślach. – Rosier odwzajemnił uśmiech.
Sunday nie był przestraszony. Był przerażony. Podbiegł do demona i uwiesił się na jego szyi:
- Nie zrobisz mi tego, prawda? – spytał ze łzami w oczach i zaczął się przymilać – Nie zrobisz, nie zrobisz, prawda…? – jego głos słabł. Rosier z niewzruszoną twarzą przyglądał się chłopakowi. Polizał jego ucho, po czym je przygryzł:
- Zobaczysz. – mruknął.
Klasnął w dłonie, wziął Sunday’a na ręce, wypowiedział zaklęcie i obaj rozpłynęli się w chmurze dymu o zapachu siarki.
- Co on mu zrobi? – Carmen również była nieco przestraszona, mimo wszystko martwiła się o chłopaka.
- Kocham ten zapach. – starsza dziewczyna zignorowała ją, głośno wciągała powietrze i rozkoszowała się ulotną wonią – Nie martw się. Wróci w jednym kawałku. To ci mogę obiecać.
- Ale gdzie oni są? – młodsza nie do końca mogła się uspokoić.
- Rosier wrócił do domu… - Nadine uśmiechnęła się nostalgicznie.

***

Sunday starał się wyrwać z objęć demona, ale ten był od niego o wiele silniejszy. Szli teraz ścieżką, która wybrukowana była czarnymi kamieniami. Nad nimi rozciągało się niebo krwistej barwy.
- Gdzie my jesteśmy? – chłopak spytał cicho, wtulając się w towarzysza.
- W domu. – na bladej twarzy pojawił się nikły uśmiech, który po chwili zniknął. W oddali pojawiły się jakieś postacie. Rosier jak na komendę opuścił Sunday’a na ziemię, po czym złapał go ponownie, ale tym razem przerzucił go sobie przez ramię. Dwie osoby zbliżyły się:
- Rosier, to ty? Stary, ale cię tu długo nie było! Gdzie byłeś? Słyszałem, że na Ziemi złapała cię jakaś laska i nie chce wypuścić. – odezwał się pierwszy demon.
- Tak, tak. – wtrącił się drugi – Takie plotki chodzą na twój temat. A ja widzę, że byłeś na dłuuuuugim polowaniu. Pokaż tą swoją panienkę. – oba demony były młodsze od Rosiera, ale widać nie przejmowały się tym, ponieważ od razu zaczęły obmacywać Sunday’a, jeden z nich podwijał jego szatę.
- Ja nie jestem dziewczyną! – piszczał chłopak – Rosier! Pomóż!
- Zostawcie. – powiedział spokojnym głosem, demony o dziwo od razu odskoczyły – Jak chcesz taką… panienkę – zaśmiał się – to zjeżdżaj na Ziemię i złap sobie. Chociaż z tą gębą, to chyba będzie ci ciężko. – rzucił jakieś zaklęcie, po czym z policzka młodego demona trysnęła krew.
- ROSIER! Jak mogłeś?! – wrzasnął.
- Wal się. Nie umiesz poszanować własności starszych. – odwrócił się i poszedł w swoim kierunku. Na odchodnym pokazał im jeszcze środkowy palec.
Sunday cicho łkał. Bał się okropnie, nie miał pojęcia, co się stanie. Wcześniej uważał Rosiera za niezwykle delikatną i czułą osobę, ale teraz przyszło mu poznać jego prawdziwą, demoniczną twarz.
- Nie płacz. – białowłosy podrzucił go na swoim ramieniu, co jednak wywołało odwroty skutek – Cholera jasna, nie płacz! Czego ryczysz?! – wrzasnął.
- Boję się… - głos chłopaka drżał.
- Aż tak? Nie zjem cię, nie zabiję, wrócisz w jednym kawałku. To ci mogę obiecać.
- I tak się boję. Nie tego, co mi zrobisz. Boję się ciebie. – Rosier aż zatrzymał się w miejscu, gdy usłyszał te słowa. Nic nie powiedział, jedynie znów podrzucił chłopaka na ramieniu i udał się w stronę swojego domu.

***

Domem Rosiera okazał się być pokaźny dwór. Rosier może na takiego nie wyglądał, ale nie był podrzędnym demonem, nie był może też kimś arcyważnym, ale w hierarchii trzymał się nieźle. Gdy stanął przed metalowymi wrotami, spuścił chłopaka na ziemię.
- I jak ci się podoba? – spytał z radością w głosie.
- Wcale. – odburknął chłopak – Nie rozmawiam z tobą.
- Nie? Zobaczymy, zobaczmy. Jeszcze będziesz błagał bym przestał lub… - zaśmiał się – lub nie przestawał.
Sunday już się nie bał, zaczynał się buntować przeciwko demonowi. Zapowiadał się ciekawy wieczór. I noc.

***

- Dlaczego nie jesz? – Rosier siedział naprzeciwko Sunday’a przy suto zastawionym stole.
- Nie będę jadł. – chłopak twardo odpowiedział.
- Nie smakuje ci? – demon wciąż się dopytywał.
- Nie będę jadł. – chłopak uparcie powtarzał, obracając w dłoni złoty kielich wypełniony czerwonym winem.
- Jak chcesz. – prychnął Rosier – Ale jeśli nie zjesz czegoś, to szybciej się zmęczysz i szybciej padniesz. A to jest raczej niewskazane. – znów się zaśmiał, Sunday nic nie odpowiedział, ignorował towarzysza.
- Paniczu… - służąca zwróciła się do demona, na co chłopak prychnął – Paniczu, łaźnia jest gotowa, może panicz iść i wziąć kąpiel.
- Taa… dobry pomysł. – Rosier wstał i spojrzał na blondyna. Ten nadal siedział na krześle i bawił się kielichem. Demon pstryknął palcami i część wina ze złotego naczynia wylała się na jasną tunikę Sunday’a – Och popatrz, co narobiłeś – demon zgrywał się – Nie dość, że ubrudziłeś szatę, to jeszcze i siebie. Musisz się teraz wykąpać. – podszedł do chłopaka, złapał w pasie i znów zarzucił sobie na ramię. Ten momentalnie zaczął okładać go pięściami po plecach i wierzgać nogami.
- Zostaw! Zostaw! Postaw mnie na ziemi! Puść! – krzyczał i wyrywał się. Na nic to się jednak nie zdało, Rosier nadal szedł w tylko sobie wiadomym kierunku.

***

Po dość krótkim czasie dotarli przed ogromne, rzeźbione, kamienne wrota. Spod przerwy między nimi a podłogą wydobywała się mlecznobiała para. Demon lekko dotknął drzwi, a te od razu ustąpiły. Buchnęła na nich jeszcze większa ilość pary i ogromne ciepło. Rosier postawił Sunday’a na posadzce, ale przytrzymał go za szatę, żeby nie uciekł. Popchnął go do przodu, a gdy sam przekroczył próg pomieszczenia, wrota same się za nim zatrzasnęły. Chłopak wzdrygnął się, ale nie okazywał zbytnio strachu.
- I co teraz? – spytał buntowniczym głosem.
- Nic, rozbieraj się. – demon odparł beznamiętnie i sam zaczął pozbywać się ubrań. O dziwo nie używał do tego magii.
- Nie.
- Co nie? – spytał Rosier, gdy odpinał ostatnią sprzączkę przytrzymującą spodnie, po czym powoli zsunął je z siebie. Stał w samych czarnych bokserkach, które przeplatane były srebrnymi nićmi. Sunday, chociaż chciał, nie mógł oderwać oczu od tego widoku – Co nie? – demon ponownie spytał, czym wyrwał chłopaka ze swoistego transu.
- Nie będę się rozbierał.
- Oczywiście. – białowłosy powoli zaczynał się irytować. Ściągnął swoją bieliznę, po czym podszedł do towarzysza.
- Co robisz? – głos chłopaka lekko drżał.
- Rozbieram cię. Ty nie chcesz, to ktoś musi zrobić to za ciebie. – prychnął. Z chwili na chwilę robił się coraz bardziej zdenerwowany. Stanął za chłopakiem, przykucnął, złapał skraj jego szaty i, wstając, pociągnął ją w górę. Szybkim ruchem zdjął ją z niego i rzucił gdzieś w kąt. Znów zarzucił sobie chłopaka na ramię i poszedł w stronę ogromnego zagłębienia w podłodze wypełnionego gorącą, parującą wodą.
- Właź albo cię wrzucę. – głos demona był zimny, pozbawiony emocji. Sunday posłusznie wykonał polecenie. Znów zaczynał bać się swojego, bądź co bądź, przyjaciela, ale zaraz, gdy zanurzył się w wodzie, odprężył się. Ciepło koiło i uspokajało jego zmysły. Drgnął, gdy nagle, poczuł okropne zimno. Dopiero po chwili dotarło do niego, że to demon objął go i przyciągnął do siebie. Szybkimi ruchami gładził jego brzuch i klatkę piersiową. Na dłużej zatrzymał się przy sutkach, które szczypał i ściskał między palcami. Chłopak jęknął, na wpół z bólu, na wpół z przyjemności. Rosier zniżył głowę i zaczął lizać kochanka po ramieniu, chwilę później przygryzał je ostrymi zębami, zostawiając drobne, czerwone ślady. Sunday kręcił się, nie mogąc znieść tej mieszanki bólu i rozkoszy.
- Prze-przestań… - udało mu się wydusić. W zamian usłyszał jedynie stanowcze „nie”, po czym demon jeszcze bardziej nasilił intensywność pieszczot. Coraz mocniej przygryzał, a raczej już gryzł, delikatną skórę na karku chłopaka. W pewnym momencie z ust blondyna wyrwał się głośny krzyk. Rosier podniósł głowę i zauważył, że z miejsca, gdzie jeszcze przed chwilą były jego usta, sączy się wąska stróżka krwi. Uśmiechnął się sam do siebie.
- Och, boli? – wymruczał mu do ucha - To dobrze. Ma boleć. I będzie jeszcze bardziej. – zaśmiał się.
- Proszę… Przestań. To nie jest przyjemne. – Sunday starał się jakoś uwolnić, ale nie miał szans z silniejszym demonem.
Rosier oparł go o brzeg, jego ramiona wyciągnął przed nim i przytrzymywał je jedną ręką. Drugą zjechał po klatce piersiowej, przez brzuch, aż dotarł do jego męskości. Zdecydowanie ujął ją i zaczął pieścić szybkimi ruchami. Sunday powoli się uspokajał, wydawało mu się, że koszmar minął, ale wtedy Rosier znów zaczął skubać zębami jego kark i ramiona, równocześnie wykonując szybkie, nieco gwałtowne ruchy ręką. Mimo bólu chłopak nadal odczuwał przyjemność. W końcu nie wytrzymał i doszedł z głośnym okrzykiem. Miał cichą nadzieję, że to będzie już wszystko, że jego kara się skończyła, że teraz odwróci się i zobaczy przepraszające spojrzenie i delikatny uśmiech Rosiera, który obejmie go i czule przytuli. Szkoda tylko, że takie nadzieje nie lubią się spełniać. Demon przyparł go jeszcze bardziej do kamiennego brzegu i posadzki, po czym, bez jakiegokolwiek wcześniejszego przygotowania, czy chociaż ostrzeżenia, wszedł w niego szybkim, mocnym ruchem.
Rosier w swoimi długim życiu doświadczył wielu rzeczy, ale tak dzikiego wrzasku bólu nie słyszał chyba nigdy. Ściany jeszcze przez długi czas powtarzały ten przerażający dźwięk, nawet służba, która znajdowała się w innej części dworu, usłyszała go. Z oczu Sunday’a polał się istny potok łez, chłopak łkał i drżał na całym ciele. Gdyby rzecz nie działa się w wodzie, to demon od razu poczułby, jak po ich ciałach spływa ciepła krew blondyna, która teraz mieszała się z wodą.
Nikt nic nie mówił, żaden z nich się nie odzywał. W łaźni słychać było tylko ciągłe łkanie. Oddech demona zamarł na chwilę, ale wyraz jego twarzy nie zmienił się, wciąż była to nieruchoma maska, przedstawiająca bezduszną istotę pozbawioną uczuć. Rosier powoli zaczął się poruszać. Z ust Sunday'a znów wyrwał się okropny krzyk, którym tym razem już się nie przejął. Jego jedyną taryfą ulgową było to, że tempo było niesamowicie powolne, o wiele, wiele wolniejsze, niż demon tego by chciał. Z czasem, mimo, że krzyki chłopaka nie słabły, zaczynał poruszać się coraz szybciej, wchodził w wąskie wejście z coraz większą siłą. Po wieczności dla Sunday’a, a krótkiej chwili dla niego, doszedł z cichym westchnięciem. Bez delikatności wyszedł z chłopaka i obrócił go przodem do siebie. Twarz blondyna wykrzywiona była w grymasie bólu, jego oczy były zapuchnięte od płaczu, wciąż lały się z nich łzy. Jego usta poruszały się bezgłośnie, jakby chciały przekazać coś demonowi, ale wargi zbyt mocno drżały, aby ten mógł odczytać cokolwiek z ich ruchu.
Rosier nabrał nieco wody w dłonie i obmył nimi twarz chłopaka. Ten otworzył swoje niebieskie oczy i z rozpaczą szukał jakiegokolwiek ciepła we fiołkowych tęczówkach. Nie znalazł go. Jego wargi wciąż się poruszały, po chwili spomiędzy nich wydostał się cichy szept:
- Dlaczego…? Dlaczego…?
- Jestem demonem, to chyba oczywiste, że nie jestem milusim pupilkiem do głaskania po główce. – białowłosy prychnął, na jego twarzy widniał szyderczy uśmiech.
- Nie jesteś… Nie jesteś bezdusznym demonem… - głos chłopaka był cichy i słaby, mimo to głośnym echem odbijał się w uszach Rosiera – Nie jesteś taki… Ty jesteś… Ty jesteś Rosier. Mój Rosier, Rosier Nadine… Nasz Rosier… - na ustach Sunday’a pojawił się delikatny uśmiech,a zaraz później chłopak zemdlał.

***

Sunday zerwał się z łóżka z głośnym krzykiem. Tuż obok niego leżał Rosier, który wpatrywał się w niego szeroko otwartymi oczami.
- Co jest? – spytał demon, chciał przytulić trzęsącego się chłopaka, ale ten odepchnął go od siebie i szybko wyszedł z łóżka. W jego oczach widać było przerażenie.
- Sunday, co się stało? – białowłosy powtórzył. Wstał, podszedł do chłopaka i na siłę przytulił go do siebie, blondyn wyrywał się i okładał go pięściami – Coś ci się przyśniło, tak? Miałeś jakiś zły sen? Tak? Mam rację? No już, już, spokojnie. – demon delikatnie gładził go po głowie. Po chwili chłopak mocno wtulił się w niego i zmoczył jego tors swoimi łzami. Zaczął coś powtarzać, ale początkowo Rosier nie rozróżniał słów, dopiero po chwili dotarł do niego ich sens.
- Ty taki nie jesteś… Nie jesteś bezdusznym demonem, nie jesteś, nie jesteś, nie jesteś… - płakał jak małe dziecko. Rosier gładził go dłonią po karku, na którym widać było malutkie blizny po zębach, które jeszcze leczyły się pod wpływem silnego zaklęcia regeneracyjnego. Demon pocałował go w czubek głowy i powiedział:
- Cii… spokojnie, to był tylko zły sen.

Nadine-sama 11/10/2008 12:51:01 [Powrót] Komentuj


No to ja nie wiem już,
ale w takim razie te "wcześniejsze" częśli bardziej mi się spodobały :)
Moim zdaniem są inne od swoich następców, ale to już moja opinia ^^
Możliwe, iż było to spowodowane tym, że nie było w nich tylko scen łóżkowych (szczególnie ta przy lodach mi się spodobała :D) i dlatego uważam, iż są inne ;)
Pozdrawiam
Ronin 20/10/2008 20:27:18
| brak www IP: 83.7.253.28

Nowa notka. Zapraszam :)
Pozdrawiam
Integral
Integral 14/10/2008 11:52:30
| brak www IP: 89.79.135.14

No!
Wreszcie miałam czas, żeby nadrobić wszystkie zaległości w opowiadaniu!
Cóż mogę powiedzieć?
Uważam, iż z rozdziału na rozdział jest coraz lepiej!
Czyżbyś się gdzieś dokształcała? ;>
Zauważyłam dużą zmianę, pomiędzy "Czerwoną wstążką" (nie pomyliłam się?), a jej następczyniami.
Wreszcie zaczyna się coś dziać, a twoje opisy zaczynają być coraz bardziej fantazyjne i plastyczne! Tego mi właśnie do szczęścia brakowało.
Zdarzają się jeszcze czasem "gorsze" fragmenty, ale przestają już być one w jakikolwiek sposób rażące!
Szybko przeczytałam wszystkie zaległe rozdziały i muszę przyznać, że jestem usatysfakcjonowana ich zawartością :D
Nawet zaczynam z niecierpliwością wyczekiwać kolejnych części! (Wow, czyżbym była aż tak zbereźna? ;)
Pozdrawiam serdecznie!

PS. Teraz jest już naprawdę dobrze! Tak pisałam wcześniej - stać cię na więcej i tym razem pokazałaś pełną klasę! ^^
Ronin 11/10/2008 14:08:38
| brak www IP: 83.7.251.209


imaginary-yaoi
234109

Dodaj do Ulubionych



Kontakt do mnie:
nadine1991@op.pl


Ksiega Gości

Archiwum
2015
Styczeń
2012
Grudzień
Marzec
Luty
2011
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Kwiecień
2010
Październik
Wrzesień
Sierpień
Czerwiec
Styczeń
2009
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2008
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień


Changes:
01. Czerwona wstążka i nienawiść
02. Nuda
03. Summertime
04. Drugi Wymiar
05. Sami w domu
06. Zapłata
07. Desperacja może być zgubna
08. Krew jak czekolada
09. Szpieg doskonały
10. Oko za oko
11. Zamiast psychologa
12. Pojedynek
13. Odrobina słodyczy
14. Urodzinowe niespodzianki
15. Garść wspomnień, czyli dawno temu w Drugim Wymiarze
16. Nienawiść
17. "...love is not a victory march..."
18. Dwa zgorzkniałe "skurwysyńskie wyjątki"
19. Cafe song
20. Ti amo
21. Liga Niezwykłych Dżentelmenów
22. Pęknięcia i dziury
23. Przy fortepianie
24. Uważaj na kobietę w czerwieni i tajemniczego mężczyznę
25. Gorące źródła
26. Zesłani
27. Kuma to Kitsune / Inu to Usagi / Ookami to Neko

Millenium love:
01. Spotkanie
02. Wspomnienia I
03. Wspomnienia II
04. Nowy początek

Fanfiki:
01. Distance (Axel x Demyx/Axel x Roxas; Kingdom Hearts
02. My december (Kurogane x Fay; Tsubasa Reservoir Chronicle)
03. Obietnica (Doumeki x Watanuki; xxxHOLiC)
04. Uwierzyć w... (Kyoya x Tamaki; Ouran High School Host Club)
05. Requiem (Suzaku x Lelouch; Code Geass)
06. Quincy archer hates you (Kurosaki x Ishida; Bleach)
07. Mała rzecz, a cieszy (Yamamoto x Gokudera; Katekyo Hitman Reborn)
08. Gwiazdy
09. Eternally (Riff x Cain; Count Cain)
10. One night stand (Isogai x Hiroto; Challengers/Koisuru Boukun)
11. It's raining, man (Gray x Natsu; Fairy Tail)
12. Being oneself (Koizumi x Kyon; The Disappearance of Haruhi Suzumiya)
13. Just the beginning (Satou x Souma; Working)

Durarara:
01. Ikebukuro night (Shizuo x Izaya)
02. Tramwaj (Shizuo x Izaya)
03.
Thin line (Shizuo x Izaya) Part I / Part II / Part III / Part IV / Part V / Part VI
04.
Lovers & Liars (Tsugaru/Shizuo x Izaya) Part I / Part II
05.
Full House (Shizuo x Izaya, Tsugaru x Psyche, Delic x Hibiya, Tsukishima x Hachimenroppi) Possessions & Slaves / Hidden sides
06. Papieros (Shizuo x Izaya)


Linki
Śmiechawka - forum dla ludzi, którzy lubią się śmiać


Ulubieni





©blog4u.pl